29.09.2021
Poznaj naszego Sędziego - wywiad z Martą Ziółkowską


Sędziowie Mistrzostw online to największe autorytety w branży PMU, wykwalifikowani Linergiści z wiedzą merytoryczną i ogromnym doświadczeniem. Grono Sędziowskie w sposób dokładny i sprawiedliwy oceni nadesłane prace, zwracając uwagę na technikę wykonania, dbałość o szczegóły, bazując na wytycznych danej kategorii i jej dywizji. Poznaj lepiej nasze Szanowne Jury i dowiedz się na, co każdy z nich zwraca szczególną uwagę podczas oceny.



Sędzia Marta Ziółkowska


Marta Ziółkowska jest trenerem makijażu permanentnego i pigmentacji medycznej, kosmetologiem, pedagogiem a także absolwentką Szkoły projektowania ubioru. Na co dzień związana z firmą Kwadron. Jest oficjalnym trenerem firmy oraz marki Perma Blend. Prowadzi szkolenia w całej Polsce. W pracy stawia na świadomą pigmentację, która przyspiesza pracę, a efekty końcowe są dopracowane i lekkie. Stworzyła własne techniki pracy, którymi dzieli się z kursantkami. Obecnie prowadzi gabinet kosmetologiczny w Krakowie.

Odznaczona międzynarodowym certyfikatem Make-up Pro artist oraz Beauty Metamorphosis za najlepszą metamorfozę. Ponadto prowadzi wykłady, pigmentacje pokazowe na ważnych wydarzeniach Beauty w Polsce oraz pisze artykuły do prestiżowych magazynów Beauty. 


Marta Kot - Pakulska: Witaj serdecznie, dziękuję, że znalazłaś czas i wieczorową porą możemy porozmawiać i poznać Ciebie bliżej. Jak Ci minął dzień?


Marta Ziółkowska: Pracowicie, tym bardziej, że przed nami weekendowe targi, skumulowałam tak praca, aby móc spokojni z wolną głową przyjechać. 


Marta Kot - Pakulska: Marta Ziółkowska jest oficjalnym trenerem Marki Perma Blend i firmy Kwadron, każdy z naszych jurorów będzie dostawać te same pytania, dzięki temu zobaczycie, jak na te same pytania odpowiadają różne osobowości z branży PMU.

Opowiedz nam o dniu, w którym postanowiłaś zostać Linergistką.


Marta Ziółkowska: To był mocno przełomowy moment, generalnie miałam dobrą pracę, absolutnie nie związaną z branżą beauty. Natomiast zawsze ciągnęło mnie do tatuaży. Może dlatego też, iż kończyłam szkołę plastyczną, więc miałam swoją wizję, ale zabrakło mi motywacji i okoliczności żeby to rozwinąć. Przyszedł w końcu w moim życiu przełomowy moment. Moja mama sama powiedziała, że może zacznę robić makijaż permanentny?

I powiem szczerze, zapisałam się na pierwszy kurs 9 lat temu. Był totalną porażką i stwierdziłam, że ja się w ogóle do tego nie nadaję - to nie było tak jak dzisiaj. Potem podjęłam drugi raz rękawice i przeszkoliłam się w Krakowie. Dziewczyna zaproponowała mi pracę zaraz po szkoleniu. W zasadzie ,gdyby nie to, że ona mocno się uparła żebym została i doszkalała się pod jej okiem. To wątpię żebym to robiła, dlatego że ta branża była mi bardzo obca. Ja miałam zupełnie inny charakter pracy.



Marta Kot - Pakulska: Ona miała intuicję co do Ciebie, generalnie szkoleniowcy tak czują. Często jest tak, że kursantki same w sobie nie wierzą, a szkoleniowiec czuje, że tam musi nastąpić przełom i będzie super.


Marta Ziółkowska: Ja nie miałam ciągle przekonania, dlatego że miałam już wtedy dobrą pracę. U mnie była to kwestia całkowitego przebranżowienia się, ale wiedziałam że dla swojego komfortu psychicznego muszę coś zmienić w życiu. I tak zaczęłam, początki były bardzo trudne, to była metoda cienia. Wbrew pozorom, patrząc z tej perspektywy jestem niesamowicie wdzięczna za to - bo nauczyłam się myśleć i reagować. 


Marta Kot - Pakulska: Tą wiedzą dzielisz się podczas szkoleń które prowadzisz. 


Marta Ziółkowska: Dziewczyny widzą, że Ty nie jesteś wcale nieskazitelna i kryształowa. Wydaję mi się, że potrzebują tego normalnego odzewu. Sama wiesz, że początki są trudne.


Marta Kot - Pakulska: Uważam, że jesteś znakomitą osobowością jeżeli chodzi o Sędziowanie w naszych mistrzostwach, bo Twoje spostrzeganie makijażu permanentnego zdecydowanie różni się od tego, jak postrzegają go linergistki, które pigmentują 3-4 lata. Ty przeszłaś już wiele etapów makijażu permanentnego, czego nie doświadczają obecnie dziewczyny. 


Uważasz, że czas ma znaczenie jeśli chodzi o jakość pigmentacji?


Marta Ziółkowska: Uważam, że tak. Dobrze wiemy jak to wszystko ewoluuje. Czas daje nam rozwój. Więcej wiemy, więcej analizujemy. To jest dobre i złe. Bo uważam, że są takie rzeczy, których nie powinniśmy absolutnie analizować, gdyż nie jest to nam do niczego potrzebne. Czas powoduje, że się po prostu rozwijamy. Cała ewolucja permanentu to kwestia postrzegania czasu, widać to po klientkach. Dużo klientek przychodzi do mnie i mówi, że długo zwlekały z podjęciem decyzji, bo bały się, że będą miały granatowe naklejki. 


Marta Kot - Pakulska: Co lubisz najbardziej pigmentować? Brwi? Usta? Powieki?


Marta Ziółkowska: Wszyscy chyba wiedzą, że moją miłością są usta. Jednak zawsze miałam taką łatwość do trudniejszych rzeczy. Nie wiem, skąd to się bierze. Jak robiłam kiedyś testy z matematyki, to na najprostszych zadaniach popełniałam błędy, a trudniejsze potrafiłam zrobić. U mnie wszystko jest na odwrót, natomiast powiem szczerze najwięcej robię brwi. Bardzo lubię je robić, sprawiają mi bardzo, bardzo dużą przyjemność. Chociaż kiedyś mnie denerwowały. Kresek pigmentuję najmniej, lubię je robić, ale chyba najmniej mam klientek na nie. Usta są dla mnie ciekawe, może ze względu na moją szkołę plastyczną. Lubię kolor, lubię się bawić, a przy brwiach za bardzo się nie pobawię. Usta dają mi możliwość przełożenia mojej wizji na płaszczyznę. 


Marta Kot - Pakulska: Na co zwracasz uwagę podczas zabiegu?


Marta Ziółkowska: Zabrzmi to dziwnie, ale zastanawiam się kto przyjdzie, z jakim nastawieniem oraz aurą. Ten kontakt psychologiczny i czy złapię "conection" z klientką. Wtedy wiem, że jak my się rozumiemy i że jest integracja między nami to reszta pójdzie okej. Komunikaty będą jasne, klientka ma zaufanie. To jest to na co ja zwracam uwagę. 


Marta Kot - Pakulska : Ja zwracam uwagę też na pierwszy kontakt z klientką, później na naszych grupach branżowych pojawiają się, różnego rodzaju posty o nieporozumieniach z klientką. Myślisz, że to wynika z tego, że brakuje tej komunikacji? 


Marta Ziółkowska: Myślę, że to jest bardzo ważne. Przychodzą do mnie klientki, które robiły makijaż permanentny w renomowanych salonach i te klientki już tam nie wracają. Klientka twierdzi, że jest niezadowolona. Ja obserwuję pracę i wszystko jest super zrobione. Postawa osoby wykonującej makijaż odrzuciły ją i woli zrobić makijaż w innym miejscu. Działa to w dwie strony, przecież wiemy, że skóra ma swoje limity. Nie zawsze jesteśmy w stanie zrobić prace perfekcyjne. Klientka widzi te detale. Koniec końców ona Ci ufa, bo zbudowałaś to na początku. Brak obiecywania, nastawienie klientki na obiektywne rezultaty, nawet jeśli pójdzie coś nie tak, ona nie traci wtedy zbudowanego zaufania, tylko zgłasza swoje wątpliwości i je korygujecie. 


Marta Kot - Pakulska: Podążasz za trendami w makijażu permanentnym, czy masz swoją wizję i sztywno jej się trzymasz?


Marta Ziółkowska: Musimy podążać za trendami, bo dalej bym robiła cień klasyczny. Zaś estetyka jest indywidualna. Wydaje mi się, że jest tak, że często podążamy za jakimiś nurtami, ale i tak każda z nas wypracowuje swoje rozumienie i czucie tego, co chce robić. Ja ostatnio zastanawiałam się, czy potrafiłabym zrobić cień klasyczny i wbrew pozorom uważam, że to jest najtrudniejsza metoda. Dziewczyna u której się szkoliłam nie zrobiła kroku dalej w inne metody, ale potrafiła zrobić perfekcyjnie cień klasycznie. Nie mówię o tatuażu. Wszystko było zrobione idealnie, co do minimetra. Ja nie wiem, czy dzisiaj potrafiłabym cofnąć się. Mam przegięcie w drugą stronę i staram się pracować jak najlżej. 


Marta Kot - Pakulska: Schemat? Czy intuicja w pracy?


Marta Ziółkowska: Ja jestem intuicyjna, uważam że dziewczyny które są na początku swojej drogi muszą pracować schematem. Nie może ich ponieść, musi się coś zazębiać, musi być wiedzą, która odpowiada kolejnej wiedzy. Jeżeli opanujesz schemat, nauczysz się skóry, reakcji, korelacji. To trzeba zrobić krok do przodu. Nie wyobrażam sobie pracować w schemacie, to jest straszna nuda. Po drugie to jest coś, co nas ciągle podcina, dążymy do jakiegoś schematu, a nasza praca jest artystyczna. Schemat na początku tak, ale potem twórzcie po swojemu.


https://www.facebook.com/permanentny.krakow/photos/4052180031534222/


Marta Kot - Pakulska: To jest informacja dla dziewczyn po basicach, jeżeli dochodzicie do ściany i schemat zaczyna mocno ograniczać - to znak na kolejne szkolenie. Niektóre odważne osoby robią ten krok same, a niektórzy potrzebują trenera. Wybierajcie osoby, które są wolne w pigmentacjach, na pewno Was potem dobrze poprowadzą. Nie wybierajcie kolejnego szkoleniowca, który jest sztywno schematyczny. Nie otworzy Wam tej drogi.


Myślisz, że trzeba mieć talent i dar, aby wykonywać makijaż permanentny, czy można się tego nauczyć?


Marta Ziółkowska: Uważam, że większość osób - technicznie jest w stanie się tego nauczyć. To kwestia praktyki. Ale uważam też, że istnieją ludzie, którzy są wizjonerami, mają to coś więcej w sobie na tle ogółu. Czasami jest iskra w kimś, to widać. Dziewczyny w Polsce i na całym świecie są świetne. Jednak są osoby, które będą robiły prace pięknie i poprawnie, ale są takie prace, że tam jest jeszcze coś więcej. I to one będą zawsze o ten krok do przodu. Dar również musi być, ale technicznie to kwestia ćwiczeń. Nie zdarzyło mi się mieć dziewczyny, która by potem nie robiła makijażu permanentnego. Jeżeli nie robi tego, to jest to wynik lęków. Są zdolne dziewczyny, ale opór jest gdzieś w głowie. 


Marta Kot - Pakulska: Zdradź trick, który wykonujesz podczas robienia zdjęć swoim klientkom


Marta Ziółkowska: Po zakończeniu pracy biorę masełko InkTrox i przemasowuję, żeby troszkę zneutralizować znieczulenie. To mój sposób, który praktykuje od paru lat i uczę tak dziewczyny. Nauczyłam się tego na GWSH na fizjoterapii i wpadłam kiedyś na to. Kolor się ładnie wysyca, aby nie było zakłamanych kolorów przez znieczulenie itp. Robię to i na usta i na brwi. Czasem jak jest obrzęk, można to leciutko przemasować. Aparat i światło przede wszystkim ma znaczenie. Ja robię zdjęcie Samsungiem S8 albo S9, tylko tyle - najstarszy model. On ma idealne wysycenie.


Marta Kot - Pakulska: Na koniec. Jak zachęcisz naszych słuchaczy do wzięcia udziału w Mistrzostwach?


Marta Ziółkowska: Ja zawsze zwracam uwagę na wychodzenie ze swojej strefy komfortu. Nikt Was nie będzie oceniał bezpośrednio. Ludzie boją się tego, że będą oceniani. Jednak nie traktujcie tego, jako wyrocznie. Takie mistrzostwa pokazują Waszą konstrukcję, czasami jest to kwestia modelki. Mistrzostwa są niesamowicie zorganizowane, są bardzo uczciwe. Będziecie mieli czyste tło do tego, aby pracować. Testujcie, próbujcie. Będzie to dla Was krok do przodu - to wyjście z Waszej strefy komfortu. Uważam, że te mistrzostwa są przede wszystkim żeby próbować siebie, nieważny jest tutaj wyniki. Ważniejsze jest to, że podjęłyście rękawice i próbę. Jurorzy, którzy są wybrani to bardzo kompetentne osoby, rzetelne i konkretne, więc dla Was to też kierunek co zmienić i nad czym popracować. 


Marta Kot - Pakulska : Często padają pytania, jak pozyskać nowych klientów. To jest świetna okazja, aby pokazać swoi klientom, że się staracie, że bierzecie udział w takiego typu wydarzeniach. To podnosi prestiż Waszych usług.


Marta Ziółkowska: Proszę wszystkie osoby, które chcą się zgłosić, żeby nie myślały że nie są na tyle dobre, aby wziąć udział. Jest wiele kategorii i możliwości, więc traktujcie to wszystko na luzie. Nie mówcie, że się nie nadajecie i że to nie ten moment. Nigdy nie ma dobrego momentu. Pracę będą uczciwie pokazane, będziemy oceniać je uczciwie.


Marta Kot - Pakulska: Bardzo serdecznie dziękuję.


Marta Ziółkowska: Dziękuję. Do zobaczenia.


Poniżej cały live z Martą Ziółkowską:





Facebook: Marta Ziolkowska - Makijaz permanentny - Szkoleniowiec

Instagram: martaziolkowskapmu